Kochaj i pracuj…

Czy można miłość nakazać jak przykazanie? Można wydać komendę: „W tył zwrot!”, „W lewo patrz!”, „Spocznij!”, ale czy można powiedzieć: „Kochaj tego pana, którzy chodzi po parku i wzdycha”, „Kochaj panią, która założyła niemodny kapelusz”?
Jeżeli uważamy, że miłość to tylko uczucie, fascynacje, wzruszenie, zakochanie – to takiej miłości chyba nie można nikomu nakazywać przykazaniem. Taka miłość przychodzi spoza nas i może być radością lub cierpieniem. Zawsze wielkim doświadczeniem dla człowieka, próbą, jak zachowa się w okresie sentymentalnej niedojrzałości.
Jeżeli Ewangelia nakazuje przykazaniem: „Miłuj bliźniego”, to ma na myśli taką miłość, która jest troską o człowieka, odpowiedzialnością za niego i ogromną pracą nad sobą, walką z własnym egoizmem, która przeszkadza w miłości. Taką miłość trzeba nakazywać jako pracę nad sobą. Kochać drugiego człowieka oznacza wielką pracę nad sobą.
Najczęściej kochamy kogoś takim, jakim on nie jest, a najważniejsze: uczyć się kochać takim, jakim on jest.

Autor: Ks. Jan Twardowski