Chrystus rodzi się w Tobie…

Zawsze w okresie Bożego Narodzenia czuję rodzaj smutku, ponieważ widzę, że chociaż ludzie spotykają się w duchu dawania, spotykają się jedynie by świętować moje narodzenie, moje przyjście na ten świat. Jednak czy to moje przyjście na świat było najważniejszą częścią mojego życia? Nie, nie jest tak!
Nie jest tak szczególnie wtedy, gdy ludzie świętują moje narodziny przez wyszukane rytuały i wierzenia, które sprawiają, że wydaję się od nich jeszcze bardziej odległy, jakbym miał ich przewyższać z tego powodu, że urodziłem się w tak cudownych okolicznościach.
Moi umiłowani, gdy słuchacie historii o tym, że urodziłem się z dziewicy, że nad miejscem mojego urodzenia pojawiła się gwiazda – fizyczna a trzej mędrcy ze Wschodu przybyli, by powitać moje przyjście na świat – z pewnością czujecie, że w porównaniu ze mną nie jesteście ważni. Jednak, umiłowani moi, czy naprawdę uważacie, że chcę, żebyście się tak czuli?
Nie, ja, Jezus, nie pragnę niczego innego poza tym, żebyście poczuli i zaakceptowali absolutny fakt, że Bóg kocha was tą samą nieograniczoną, bezwarunkową miłością, którą kocha mnie.
Moi ukochani, bardzo wielu ludzi na całym świecie patrzy na moje życie i uważa, że ich przewyższam. Jednak czyż nie deklarowałem przy wielu okazjach mojej jedności ze wszystkim, co żyje? I zaprawdę, przyszedłem, jako bezinteresowny sługa życia, który nie pragnie zostać wywyższony ponad innych, lecz pragnie jedynie wywyższyć wszystko, co żyje….

Autor: Kim Michaels – Chrystus rodzi się w Tobie