Jeżeli kocham…

Wtedy, kiedy Jezus miał odejść i miał stać się niewidzialny, powiedział: „Trwajcie w miłości mojej”. Jak mamy kochać Jezusa, którego nie widzimy? On sam tłumaczy nam to bardzo wyraźnie: wtedy Go kochamy, kiedy wypełniamy Jego polecenia, stajemy się ubogimi, czystymi, sprawiedliwymi, czyniącymi pokój, prześladowanymi dla sprawy Bożej.

 Jak kochać człowieka, by spełniać jedno z najważniejszych Jezusowych przykazań? Wtedy kochamy człowieka naprawdę, gdy jednocześnie kochamy Boga.

Jeśli kocham człowieka, a nie wierzę w Boga, moja ludzka miłość jest stale zagrożona, wystraszona i o wszystko się boi. Uczucia ludzkie są bardzo kapryśne, przelotne. Ktoś kocha dzisiaj, za rok już nie kocha. Fredro powiedział: „Są trzy rzeczy wciąż zmienne: miłość kobiet, gust ludzki, pogody jesienne”.

Jeżeli kocham człowieka i nie wierzę w Boga, niepokoję się, że możemy się rozczarować sobą, jak w powiedzeniu: „Narzeczeni przed ślubem poznają swoje zalety a po ślubie swoje wady”.

Jeżeli kocham drugiego człowieka i widzę w nim ideał, drżę, by nie umarł, nie zginął po drodze, by się pociąg z nim nie wykoleił ani nie spadł samolot.

Jeżeli kochamy człowieka i wierzymy w Boga, wtedy nasza miłość jest mniej zdenerwowana, mniej zalękniona.
Gdy ktoś przestał nas kochać – dalej kochamy, jeżeli kochaliśmy naprawdę. Nie ma miłości niewzajemnej – Bóg odwzajemnia miłość niewzajemną. Bóg kocha nasze cierpienie, które my nazywamy miłością niewzajemną.

Jeżeli kochamy kogoś i wierzymy w Boga, nie zrazimy się drugim człowiekiem, nawet gdyby on zgrzeszył. Nie ma miłości bez przebaczenia.

Jeżeli kochamy kogoś i wierzymy w Boga, nie boimy się śmierci i rozstań, wierzymy bowiem, że śmierć jest spotkaniem z Bogiem samym i tymi, którzy odeszli przez nami. Śmierć nie przerywa miłości. Nieraz nawet kogoś bardziej kochamy po śmierci, bo za życia widzieliśmy tylko jego wady, po śmierci zobaczyliśmy zalety.

Jeżeli kochamy tylko człowieka – można zapomnieć o Bogu. Jeżeli naprawdę kocha się Boga – to naprawdę kocha się i człowieka.

Autor: Ks. Jan Twardowski