Całe życie…

Całe nasze życie uplecione jest ze spotkań: z samym sobą, z ludźmi, którzy nas kochają i nie kochają, z tymi, których urazilismy i którzy nas urazili, z tymi, dla których spotkanie z nami jest spotkaniem ostatnim.
W tym wszystkim, pod całą tkaniną codziennego życia, tkwi ukryte życie Boże. Czy umiemy spojrzeć na codzienność nie tylko z zewnątrz, ale i od wewnątrz? Czy zdajemy sobie sprawę, że to Bóg każe nam kogoś odwiedzać, prowadzi do spotkań i chce, abyśmy powiedzieli drugiemu człowiekowi cokolwiek od Niego? A może często tylko wysłuchali, co ma nam do powiedzenia? Czasem wysłuchanie jest ważniejsze od najgłębszej, w naszym pojęciu, rady.
Jakże wielkie subtelności wymaga każde spotkanie. Bóg szanuje samotność spotkań, szanuje, szanuje jednak dlatego, że daje nam do rąk szansę – dla nas, dla drugiego człowieka. Tak często marnujemy piękne okazje, bo nie rozumiemy, chcemy za szybko, zbyt natrętnie, nie wyczujemy nastroju czy przemęczenia drugiego człowieka i boleśnie go dotkniemy. „Nie dotykajcie za bardzo sumień – nie odczytacie ich paluchami”.
Bronimy „świętej sprawy” i gwałtownie przychodzi refleksja: „Tak broniłem gorliwie Boga, że trzepnąłem w mordę człowieka”.

Autor: Ks. Jan Twardowski