A jak jest u was…?

W pewnym małym miasteczku mieszkają po sąsiedzku dwa małżeństwa. Jedni małżonkowie stale się kłócą, oskarżając się wzajemnie o wszelkie nieszczęścia i wiecznie dociekając, które z nich ma rację, drudzy natomiast żyją zgodnie – ani kłótni, ani krzyków nie słychać. Kłótliwa małżonka zazdrości tej drugiej szczęścia. Mówi do męża:
– Poszedłbyś, podejrzał, jak oni to robią, że spokój tam i cisza…
Poszedł mąż, zaczaił się pod oknem. Obserwuje. Nasłuchuje. A pani domu akurat sprząta. Wazon piękny poleruje. Nagle zadzwonił telefon, pani wazon odstawiła na sam róg stołu, pobiegła do telefonu. A tu nagle mąż wszedł do pokoju, zaczepił o wazon, a ten spadł i w drobny mak.
– Ale afera teraz będzie – pomyślał nasz podglądacz.
Pani domu wróciła, westchnęła i mówi do męża:
– Przepraszam, kochanie, jakoś tak niezdarnie ten wazon odstawiłam…
– No co ty, najmilsza! To ja się niezdarnie obróciłem. Spieszyłem się i nie zauważyłem wazonu. Ale to nic, żebyśmy tylko takie kłopoty mieli…
Sąsiadowi pod oknem serce się ścisnęło. Wrócił do domu smutny. Żona pyta:
– No i co? Jak tam u nich? Widziałeś? Słyszałeś?
– Ano widziałem i słyszałem. U nich każde jest winne…  A u nas – każde ma rację…
A jak jest u was…?

Autor: nieznany