Kiedy mija dzień…

   U schyłku dnia większość z nas jest zupełnie wykończona. Nasze ciała są zmęczone, poziom energii życiowej spada, a w głowie – pustka. Nie możemy wykrzesać z siebie żadnych twórczych pomysłów, genialnych rozwiązań czy choćby mądrych odpowiedzi. Nasze emocje są w strzępach, a zdolność komunikacji z otoczeniem zanika.
W stanie takiego właśnie zmęczenia poświęć czas Panu Bogu. Nie zatrzaskuj przed Nim drzwi, nie myśl o modlitwie jako o „jeszcze jednej sprawie do załatwienia”, na którą nie masz już sil. Przyjmij ten czas spędzony z Panem jako życiodajną chwilę wytchnienia.

Lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły,
otrzymują skrzydła jak orły;
biegną bez zmęczenia,
bez znużenia idą.
(Iz 40, 31)

Czekaj na Pana z wiarą i nadzieją, bo On:
• da Ci słodkie sny
• uleczy rany
• uciszy lęki
• przywróci nadzieję
• odnowi Twe ciało, umysł i ducha
• i doda odwagi, byś podjął wyzwania dnia jutrzejszego.

Pan to Twój Stwórca, Także Twój Odnowiciel. Wie, jak jesteś skonstruowany i wie również, jak Cię „podreperować”, kiedy się zużywasz, psujesz albo – jak bezpiecznik – przepalasz.
Już dziś wieczorem uwierz, ze Pan wleje w Ciebie swego Ducha, napełniając Cię bezmiarem swojej boskiej obecności. Natchnie Cię swą mocą, mądrością, miłością – swoim życiem. Pójdziesz spać pełen spokoju, a obudzisz się odświeżony, ponieważ spędziłeś wieczór z Panem Bogiem.