Jest tylko jeden taki dzień w roku
gdzie przy mogiłach stoimy do zmroku,
w złocie chryzantem, przy blasku zniczy,
biegnących godzin nikt z nas nie liczy.
Przejrzysta mgiełka grobami się snuje,
mistyczny nastrój dokoła panuje,
obecność czyjąś czujemy wokół,
kochanych osób przybyłych z obłoków.
Z odległych do nas przybyli światów,
by pobyć z nami wśród zniczy i kwiatów,
by w ciche się nasze słuchać rozmowy,
zatęsknić za życiem straconym tak młodym.
Grobowa cisza panuje dokoła,
nikt głośno nie mówi ani nie woła,
i nawet dzieci ucichły krzyki,
wpatrzonych w na wietrze tańczące płomyki.
A każdy z ludzi poważny skupiony,
w swej księdze życia przewraca strony,
radości i smutki przeżywa na nowo,
w tęsknocie za bliską straconą osobą.
I choćby nam lat upłynęło tysiąc,
wydaje się wszystkim jak by to był miesiąc,
w smutku, tęsknocie błądzą wspomnienia,
tak bardzo daleko od śmierci, cierpienia.
Przeszłości cienie wśród mogił się snują,
w powrotną drogę w zaświaty szykują,
tysiące światełek im drogę oświeca,
w gorących modlitwach Bogu poleca.
Bo oprócz modlitwy im więcej nie trzeba,
by mogły stanąć u progu Nieba.
Autor: GC